Załącznik - Rainbow Rowell

Lincoln O’Neill nie może uwierzyć, że jego praca polega na czytaniu cudzych e-maili. Zgłaszając się na stanowisko „administratora bezpieczeństwa danych”, wyobrażał sobie, że będzie budował systemy zabezpieczeń i odpierał ataki hackerów – a nie pisał raport za każdym razem, gdy dziennikarz działu sportowego prześle koledze sprośny dowcip. Natrafiwszy na e-maile Beth i Jennifer, wie, że powinien wysłać im upomnienie. Ale ich pokręcona korespondencja na temat spraw osobistych bawi go i wciąga. Kiedy sobie uświadamia, że zakochał się w Beth, jest już za późno, żeby tak po prostu nawiązać z nią znajomość. Co miałby jej powiedzieć...? 
„To ja jestem tym facetem, który czyta twoje e-maile… i kocham cię?”

Zdarzyło mi się już czytać Rainbow Rowell. "Eleonora i Park" nie zachwyciło mnie, a nawet lekko rozczarowało, "Fangirl" nie zachęciła mnie swoją fabułą, a "Linia serc" zbierała różne noty, więc z dwóch ostatnich pozycji zrezygnowałam. Czy słusznie? Nie wiem. W każdym bądź razie teraz podchodziłam z lekkim dystansem i nie za bardzo wiedziałam czego się spodziewać. 

"Załącznik" jest swego rodzaju słodką, a może nawet cukierkową powieścią z pewną dozą naiwności. Wydarzenia są lekko naciągane, dużo tu zbiegów okoliczności i przypadków. Ale o dziwo, czytało mi się ją nawet przyjemnie i parłam dalej w tę historię, choć towarzyszyła temu raczej zwykła ciekawość, jak może się to wszystko dalej potoczyć aniżeli jakakolwiek ekscytacja. Mimo że coś się tu dzieje, nie mogłam się oprzeć wrażeniu monotonności. Zamiast rozwoju tego, co pojawiło się albo raczej mogło się pojawić między bohaterami, rozwinięcie w jakikolwiek sposób wątku romantycznego, autorka stawia na okrążanie tematu i bierną postawę bohaterów w tej kwestii. Dlatego też spotkania bliższego stopnia Lincolna i Beth są znikome. 

Lincoln jest typowym stereotypem komputerowca, który żyje jeszcze miłością sprzed ośmiu lat. Z deka ciapowaty, nadal mieszkający z matką i niezbyt dobrze radzący sobie z innymi ludźmi. Niczym się nie wyróżnia. Tyle że pod koniec pani Rowell zmienia nieco jego obraz czytelnikowi, co mnie osobiście się nie spodobało i było zupełnie niepotrzebne. Jeśli zaś chodzi o Beth i Jennifer, to brakło mi ich życia codziennego widzianego z innej perspektywy niż tylko poprzez e-maile. Niby dowiadujemy się, co się u nich dzieje, jednak jest to okrojona wersja. A szkoda, bo wydają się najbarwniejszymi postaciami w tej książce.

Być może fanom Rainbow Rowell "Załącznik" się spodoba, jednak dla mnie był on dosyć nijaki. Czasami się nudziłam, miałam wrażenie, że czytam zapychacze mające odwrócić moją uwagę od wątku głównego, Lincoln mnie do siebie nie przekonał, ale nie powiem, żebym żałowała czasu spędzonego przy tej powieści. To lekka, niezobowiązująca i słodka historia przy której można się odprężyć. 

4 komentarze:

  1. Może dla relaksu przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze powiem, że czuję się zawiedziona... Miałam nadzieję, że ta książka jest porywająca i ciekawa, a nie nijaka... Wielka szkoda, bo opis jest zachęcający.

    Pozdrawiam,
    Czytanie Naszym Życiem

    OdpowiedzUsuń
  3. Dokładnie. Ta książka jest bardzo słodka. Szkoda, że akcja tak wolno się rozwijała, ale ogólnie bardzo ciekawy pomysł na romans, coś świeżego. :3
    Lost in books

    OdpowiedzUsuń
  4. Na razie mam za sobą tylko dwie książki Pani Rowell, ale mam nadzieję, że uda mi się kiedyś przeczytać wszystkie...Szkoda, że "Załącznik" to taka słodka i nijaka historia, miałam nadzieję na coś super.

    http://moje-buki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń