piątek, 8 września 2017

Jak powietrze - Agata Czykierda-Grabowska

Niektórym może się wydawać, że Oliwii niczego nie brakuje – przystojny chłopak, świetne studia, wieczory spędzane w warszawskich klubach. Ale gdy los stawia na jej drodze Dominika, w jego bursztynowych oczach dziewczyna dostrzega coś, czego nie dał jej wcześniej nikt inny.
Dominik mieszka w obskurnej kamienicy na Pradze i musi zajmować się młodszym rodzeństwem. W jego życiu nie ma miejsca na rozrywki ani nawet na marzenia.
Choć pochodzą z dwóch różnych światów, wkrótce okazuje się, że nie mogą bez siebie żyć. On przynosi jej długo oczekiwany spokój, ona jest dla niego jak powietrze.
Ale czy taka miłość ma szanse przetrwać?
Czy Dominik potrafi odciąć się od bolesnej przeszłości?

O "Jak powietrze" było głośno swego czasu, ja sama skusiłam się na te książkę po części ze względu na samą reklamę i szum, jaki wywołała w blogosferze,  no i dzięki autorce, lubię wspierać rodzimych pisarzy. Na własnej skórze przekonałam się, że i u nas można znaleźć ładne perełki.

I przeczytałam. I byłam rozczarowana. Bo ta ksiazka nie jest dobra, ona jest średnia, bardzo średnia. Dla mnie nawet troszeczkę słaba, jeśli mam być szczera. Sam początek i pomysł na otwarcie historii był dla mnie świetny. Coś w miarę oryginalnego i interesującego, ale niestety czym dalej, tym gorzej. Zaraz po pierwszym spotkaniu młodych pojawiają się rozległe akapity opiewajace urodę tej drugiej osoby, zachwyty nad jej pięknem i tym, w jak wspaniały sposób wykonują codzienne czynności. W ciągu kilku dni pojawia się między nimi gorące uczucie i miłość. Dla mnie było tego zdecydowanie za dużo i przyłapałam się na tym, że niektóre fragmenty zwyczajnie omijałam.

No i oczywiscie nie moglo zabraknac lukru. Ta ksiazka jest tak przeslodzona, ze czasami mnie po prostu odrzucalo. Niby przeciwwagą są pojawiające się dramaty, ale jest to tak schematyczne oraz przewidywalne, ze tylko pogarsza sytuację. Poza tym autorka takim wątkom nie poswieciła zbyt wiele uwagi. W ogóle nie ma tu zbyt wielu wątków, oprócz tego głównego oczywiście, który byłby głębiej opisany. Ot, pisane po łebkach. Kiedy już pojawiły się cięższe tematy, to autorką zawaliła na całej linii. Rzuca po prostu czymś szokującym, byle coś było, ale w ogóle tego nie rozpisuje, jakby nie miało to większego znaczenia. Nie powiem, denerwowało mnie to, ponieważ zamiast poświęcić kilka akapitów tym ważniejszym i poważniejszym kwestiom, autorka wolała pisać o zachwycających się sobą nawzajem bohaterach albo nic niewnoszącymi i ciągnącymi się jak guma opisom.

Oliwia i Dominik byli całkiem sympatycznymi bohaterami i to właśnie oni stanowią plus tej powieści. Jednak miałam wrażenie, że są zbyt mało wyraziści, a dałoby się jakoś ich ubarwic. No i musze przyznać, że czasami zachowywali się wręcz jak dzieci, a nie dorośli, którymi są. Poza tym autorką w ogóle nie rozpisała postaci drugoplanowych. Przecież miały taki potencjał! Ojciec Oliwii i jego historia albo chociaz Patrycja, znajoma Dominika, zaslugiwala na większą uwagę, a jest o nich tak niewiele, ze prawie w ogole. Niektórym bohaterom autorka poświęciła zaledwie kilka linijek, choć miały znaczący wpływ na przebieg historii.

Jeśli mam podsumować "Jak powietrze", powiedziałabym, że to historia nie do końca dopracowana. Według mnie skupia się na rzeczach niepotrzebnych, a te ważniejsze spycha na drugi, a nawet trzeci i czwarty plan. Lekka powiastka, ale bez zachwytów, czyta się w miarę szybko i lekko. Moich oczekiwań nie spełniła, zdecydowanie za słaba i zbyt przesłodzona.

4 komentarze:

  1. Jestem zwolenniczką realistycznych, życiowych historii, które nie są przedobrzone. Szkoda, że ta wywarła na Tobie takie wrażenie. Mam ją w planach od dawna i teraz zaczynam się bać, że jednak ja także poczuję zawód...

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam podobne preferencje :) lubię, kiedy romanse albo książki z gatunku NA/YA nie odbiegają za bardzo od rzeczywistości. Nie podobają mi się przedramatyzowane historie, ale te zbyt cukierkowe też mnie do siebie zniechęcają ;-;
    Mam jednak nadzieję, ze Tobie "Jak powietrze" bardziej przypadnie do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja tę powieść uwielbiam! Może nie jest perfekcyjna, ale czytałam ją z ogromną przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może jakiś czas temu ta książka bardziej by mi się spodobala, jednak teraz znalazlabym kilka innych tytułów, też niezbyt wysokich lotów i też nie są one idealne, jednak o wiele przyjemniejsze od tej :( "Jak powietrze' zwyczajnie do mnie nie przemawia.

      Usuń