poniedziałek, 8 czerwca 2015

Maybe Someday - Colleen Hoover

On, Ridge, gra na gitarze tak, że porusza każdego. Ale jego utworom brakuje jednego: tekstów. Gdy zauważa dziewczynę z sąsiedztwa śpiewającą do jego muzyki, postanawia ją bliżej poznać. 

Ona, Sydney, ma poukładane życie: studiuje, pracuje, jest w stabilnym związku. Wszystko to rozpada się na kawałki w ciągu kilku godzin. Wkrótce tych dwoje odkryje, że razem mogą stworzyć coś wyjątkowego. Dowiedzą się także, jak łatwo złamać czyjeś serce…


W dniu dwudziestych drugich urodzin rozpada się idealnych świat Sydney. Zamiast tortu i prezentów jest wiadomość o zdradzie jej chłopaka Huntera z najlepszą przyjaciółką. Sydney jest w kropce, nie wie, co robić dalej. Pomocy udziela jej  Ridge Lawson, który każdego dnia gra na gitarze i czaruje swoją muzyką.  Wspólne chwile zbliżą bohaterów i tak oto zaczynamy naszą wspólną przygodę.

O Colleen Hoover nie dało się nie słyszeć, to po prostu niemożliwie. Po sukcesie „Hopeless”, gdzie autorka zaskarbiła sobie serca tysiąca czytelników, przyszedł czas na kolejną powieść – „Maybe Someday”. Jest to moje pierwsze spotkaniem z Colleen Hoover i jestem pewna, że nie ostatnie. Długo się zbierałam, żeby ostatecznie to napisać, ale jest.

Na początku powiem, że ta książka to bomba pełna emocji. Nie pamiętam, żeby którakolwiek przeczytana przeze mnie historia tak mocno mną zawładnęła. A to byłam szczęśliwa, w następnej chwili smutna, pełna nadziei, która  po drodze to uciekała i chowała się, by znów powrócić. Przynajmniej siedem razy odłożyłam książkę na bok, żeby opanować rozszalałe emocje i móc się uspokoić.

Sama fabuła nie jest specjalnie oryginalna i występują w niej pewne schematy, mimo to autorka tworzy tak, że miałam wrażenia czytania czegoś niebanalnego i wyjątkowego. Tu nawet trójkąt miłosny  pokazany jest w urzekający sposób.

Historia Sydney i Ridge’a wciąga i zadziwia od pierwszych stron. Zaserwowano mi niemałej dawki zaskoczenia i podarowano wiele prezentów. Nie mogłam się oderwać, dopóki nie przeczytałam ostatnich stron. Ciągle pragnęłam więcej i więcej, aż skończyło się na tym, że pochłonęłam „Maybe Someday” jednego dnia, choć nadal czułam pewien niedosyt. Być może jest to efekt zakończenia, bo szczerze powiedziawszy spodziewałam się czegoś innego, mocniejszego, a w tym wypadku niestety poszło dokładnie tak, jak myślałam, tyle że z drugiej strony bardzo mnie to cieszy, ponieważ modliłam się o to. To wszystko jest takie sprzeczne.

Sądziłam, że będzie to typowy romans młodzieżowy, do pewnego stopnia płytki i naiwny, jednak zostałam zaskoczona i to pozytywnie. Tu wszystko jest do bólu realne, wręcz namacalne. Mamy niepowtarzalny klimat i cudowną muzykę – to wszystko potrafi oczarować. Znajdziemy również żywych bohaterów, nieszablonowych, a jednak momentami miałam wrażenie, że mogłabym bardziej się do nich przywiązać i jeszcze mocniej to wszystko przeżywać. 

Colleen Hoover stworzyła coś wspaniałego. Naprawdę. „Maybe someday” sprawia, że odrywany się od świata rzeczywistego i zatracamy się w lekturze. To historia, która łapie za serce i nie puszcza, nie pozwala pozostać obojętnym. To takie nasze małe światełko na końcu ciemnego tunelu. 


14 komentarzy:

  1. Nie czytałam tej książki jeszcze, ale bardzo cenię sobie twórczość Hoover, dlatego mam w planach poznanie jej. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Hopeless" skradło moje serce, a "Maybe Someday" utrwaliło moją miłość do twórczości Colleen Hoover. :) Ta kobieta jest genialna. :)

    http://zaczytana-dolina.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po "Maybe Someday" wiem, że po "Hopeless" muszę sięgnąć i sięgnę, jest to tylko kwestia czasu :)

      Usuń
  3. Wow muszę nareszcie kupić te książkę! Jestem zachwycona nią jak i twoja recenzją !
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow muszę nareszcie kupić te książkę! Jestem zachwycona nią jak i twoja recenzją !
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam zamiar sięgnąć po twórczość tej autorki, a po twojej recenzji już wiem, że zapewne zwlekając więcej tracę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy13:24:00

    Nie czytałam, ale przeczytam na 100% :)

    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetna recenzja! Książkę chcę bardzo przeczytać!

    kacik-czytelnika.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. I kolejna recenzja Maybe Someday. Ostatnio zaroiło się od tej książki. :) To sprawia, że mam coraz mniejszą ochotę na tę powieść, bo książki, o których jest głośno, bardzo mnie odtrącają.
    Ale jednak kiedyś tam chciałabym zapoznać się z jej treścią i zobaczyć, czy mnie się spodoba, czy trafię do tych nielicznych osób, którym nie za bardzo się spodobało... :)

    http://strefa-czytania-obowiazuje-wszedzie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja dziewczyna czytała i bardzo jej się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Skutecznie zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki. Skoro tak bardzo wciągnęłaś się w fabułę tej książki, to znaczy, że musi być niebanalna.
    Pozdrawiam serdecznie!
    Fanny http://buszujacawsrodksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. UWAGA UWAGA!
    Słyszałaś ostatnie nowiny?!
    Nie?
    W takim razie jestem zaszczycona, że mogę Ci je przekazać!
    Zostałaś nominowana do TAGu!!! :D

    http://strefa-czytania-obowiazuje-wszedzie.blogspot.com/2015/06/tag-7-grzechow-gownych-ksiazkoholika.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Słyszałam o tej autorce dużo, ale na początek planuję zacząć od "Hopeless" :)

    Pozdrawiam, Insane z przy-goracej-herbacie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja już mam na swojej półce i nie mogę się doczekać aż ją przeczytam! ;)
    gabxreadsbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń