„Porzuceni” – Meg Cabot

Porzuceni

Meg Cabot

Wydawnictwo: Amber
Tytuł oryginalny: Abandon
Liczba stron: 320
Format: 130x205 mm
Oprawa: miękka
Cena z okładki: 34,80 zł



 
      Piękna okładka, ciekawa zapowiedź i autorka, która zdobyła serca miliona czytelniczek. Czy trzeba czegoś więcej, by zwrócić uwagę na „Porzuconych”? Chyba nie, przynajmniej dla mnie były to wystarczające powody. 

      

     Pierce Oliviera umarła. Jednak udało jej się wrócić, uciekła z zaświatów. Mimo wszystko czuje, że cos jest nie tak. Jedyne czego teraz chce to zaklimatyzować się w nowym miejscu – z daleka od tajemniczego chłopaka. Niestety i tu nie znajduje ucieczki od przeszłości, nie dane jest jej zapomnieć. Przynajmniej ON jej nie pozwala. Do tego wszystkiego dochodzą Furie i tajemniczy zarządca cmentarza, tak więc nie jest łatwo.
     

      Niewątpliwie dużym plusem jest sam pomysł – odskocznia od wampirów, wilkołaków, czarownic. Uwielbiam mitologię, a mit o Persefonie i Hadesie jest znany raczej wszystkim, czyż nie? Autorka bardzo ładnie łączy mitologię z teraźniejszością, tworząc dosyć ciekawą historię. Wszystko jest napisane prostym językiem, młodzieżowym (czasem dało się to wyczuć aż za mocno). Krótkie rozdziały z pewnością ułatwiają czytanie, ale skakają z jednego wątku do kolejnego, mogąc nieco zdezorientować. Czyli jest całkiem nieżle, prawda? Mimo to nie powaliła mnie ta opowieśc, brakło tu jakiegoś efektu ŁAŁ.


      Książkę czytałam dwukrotnie: w pobliżu premiery i teraz. O ile za pierwszym razem byłam zachwycona, o tyle przy drugim emocje nieco opadły. Teraz mogłam dostrzec więcej negatywnych stron niż wcześniej, być może dlatego, że wyrobił mi się nieco gust albo i wcześniejsze błędy nie raziły mnie aż tak mocno. Przy kolejnym podejściu Pierce zaczynała lekko irytować swoim zachowaniem, według mnie czasami zbyt histeryzowała, zachowywała się jak rozkapryszone dziecko. Sam Jack też nieco zleciał w tabeli. Miejscami miałam wrażenie, że zupełnie nie pasuje do swojej roli i pozycji. Pozostali bohaterowie są ładnie wykreowani i ciekawi i mam cichą nadzieję, że w kolejnej części będę mogła poczytać o nich trochę więcej (np. taki Alex, Kayla, wujek Chris <3).


      Podsumowując, „Porzuceni” to całkiem, a nawet bardzo udana pozycja. Zdecydowanie dla fanek autorki, ale i pozostali znajdą sobie w niej coś dla siebie. To naprawdę mila odskocznia, nie tylko od dnia codziennego, ale i od tych schematycznych książek, które nie wprowadzają niczego nowego. „Porzuceni” wybijają się na tle innych paranormal romance. 

7/10

1 komentarz:

  1. Mimo pozytywnej recenzji niekusi mnie do tej książki, choć recenzja jest ciekawa :)
    Pozdrawiam ;)
    zawsze-usmiechniete.blogspot.com
    PS. Masz przepiękny szablon :)

    OdpowiedzUsuń