Byłaś moja - Abbi Glines

W Rosemary Beach plotki rozchodzą się szybko, ale Bethy i Tripp zdołali zachować dla siebie pewną tajemnicę. Osiem lat temu życie Trippa Newarka zostało dokładnie zaplanowane – dziewczyna, studia, praca. Wszystko zgodnie z wolą rodziców. Tylko w jeden sposób mógł tego uniknąć – wyrzec się ich pieniędzy i uciec jak najdalej stąd. Tak planował, dopóki nie poznał Bethy Lowry… To miał być tylko wakacyjny flirt. Nikt nawet nie wiedział, że są znajomymi, a co dopiero kochankami. A przecież tamtego lata stali się dla siebie całym światem. Tripp jednak wyjechał, a kiedy wrócił, było już za późno. Serce Bethy należało już do kogoś innego…
Czy miłość Bethy i Trippa ma jeszcze jakieś szanse? A może ich uczucie nigdy nie wygasło?


Czy ktoś z Was już miał styczność z Abbi Glines? Jeśli ktoś nie czytał, to zapewne słyszał o niej lub o jej książkach. Ja zaczęłam od serii Rosemary Beach. Jednak nie od części pierwszej, a dziewiątej. Trochę się z tym wstrzymywałam, bo nie byłam pewna czy nie zaspojleruję sobie pewnych wydarzeń z poprzednich tomów albo czegoś nie zrozumiem, ponieważ zaczęłam od końca. Niepotrzebnie. "Byłaś moja" jest odrębną historią i choć zdarzają się momenty, w których jest nawiązanie do wcześniejszych części, sądzę, że jeśli ktoś je ominął, to i tak bez problemu odnajdzie się tutaj. Zapewne pomoże do dopełnić całość, aczkolwiek dla mnie ta jedna książka była wystarczająca. 

Powiedziałabym, że "Byłaś moja" jest jedną z wielu. Napisana zgrabnie i z wyczuciem, ale nie sądzę, żeby wyróżniała się jakoś szczególnie pośród innych podobnych sobie powieści. Choć Abbie Glines ładnie nakreśla rozterki bohaterów oraz powody ich działań, to i tak wszystko zmierza w jednym kierunku, jakże przewidywalnym i okraszone jest pewną porcją cukierkowości i naiwności. Pewne rzeczy były niepotrzebnie wyolbrzymione, pisane na przerost, no i oczywiście nie zabrakło schematów. Nie mogłam znaleźć niczego oryginalnego, czegoś, co pozwoliłoby mi wynieść te książkę ponad inne. 

Bethy i Tripp to bohaterowie, których szczerze polubiłam, dobrze wykreowani i, co najważniejsze, wiarygodni. Szkoda tylko, że nie mogło obyć się bez wzdychania na temat idealnego wyglądu, bo tam prawie wszyscy są pod tym względem perfekcyjni. Beth i Tripp posiadają wspólną przeszłość, dosyć smutną, nieciekawą, która rzuca się cieniem na teraźniejszość i nie pozwala im na ruszenie do przodu oraz stworzenie stałego związku. Mają swoje wzloty i upadki, ale oboje starają się przeć dalej. Czasem przestają myśleć racjonalnie i dają się ponieść emocjom, ale przedstawieni są naprawdę szczerze i przekonująco, za co daje ogromnego plusa.

"Byłaś moja" to całkiem miła lektura, taka na lżejszy wieczór, żeby móc się odprężyć. Nie powiem, żeby mnie jakoś specjalnie zasmuciła czy wywołała potok łez, co nie oznacza, że jest pozbawiona melancholijnej atmosfery. Spędziłam z nią miłe chwilę i prawdopodobnie sięgnę po inne książki tej autorki, by poznać losy innych bohaterów. 

2 komentarze:

  1. hm, to nie wygląda mi na coś dla mnie, niestety. Ale może podsunę siostrze

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie taki jest problem z książkami tego typu, że niewiele z nich naprawdę się wyróżnia. Lubię Abbi Glines oraz ten gatunek, dlatego może kiedyś sięgnę, aby się zrelaksować ;)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń