Bezlitosne ostrze pamięci - Laurie Halse Anderson

Hayley Rose wygląda jak przeciętna nastolatka i stara się prowadzić normalne życie, jednak musi stawić czoło problemom, o których nie śniło się jej rówieśnikom. Przez kilka lat podróżowała po stanach z ojcem, weteranem wojennym, który starał się uciec przed demonami przeszłości. Postanowił jednak wrócić do rodzinnego miasta, aby dziewczyna skończyła szkołę. Oboje zmagają się z przeszłością byłego kapitana amerykańskiej armii. Mężczyzna stara się zapomnieć o krwawych doświadczeniach, popadając w różne nałogi, przez co często wpada w szał i traci panowanie nad sobą. Natomiast Hayley stara się chronić ojca przed nim samym.

Być może ktoś już spotkał się z Lauren Halse Anderson i przeczytał "Motylki" , które swoją drogą mają całkiem dobrą opinię wśród czytelników. Przed sięgnięciem po tę pozycję, bałam się, że będzie ona jedną z wielu niczym niewyróżniającą się książką o nastolatce z problemami, która musi zmierzyć się z cierpieniem i uratować swojego ojca.


Sama historia być może i nie jest oryginalna, ale sposób w jaki Laurie Halse Anderson pisze, sprawia, że z przyjemnością brnie się przez kolejne strony. Autorka nie boi się nakładać na bohaterów kolejnych trudności i rzucać im kłody pod nogi, tworzy kilka ciekawych wątków, jednak przede wszystkim w umiejętny sposób przedstawia zespół stresu pourazowego i w jaki sposób wpływa on na człowieka.

Jeśli chodzi o postacie to ze względu na ich specyficzne charaktery nie każdemu mogą się spodobać. Hayley to inteligentna dziewczyna, bezczelna i pewna siebie i pomimo nieciekawego życia nie użala się nad sobą, jednak bardzo łatwo przychodzi jej krytykowanie i przyklejanie innym etykietek. Niemniej pokochałam ją za relacje z ojcem, bo choć miały one w sobie destrukcyjne oblicze to były zarazem piękne i chwytające za serce. Jeśli chodzi o Finna to chłopak, któremu spodobała się główna bohaterka i za wszelką cenę chce ją do siebie przekonać. Miło było na to patrzeć i na wsparcie, jakie udzielał Hayley w trudnych chwilach, ale czasem odnosiłam wrażenie, jakby nie liczył się z jej uczuciami.

W tle nie zabrakło oczywiście romansu. Z jednej strony wydaje mi się, jakby wziął się on znikąd, zupełnie jakby pewnego dnia Finn po prostu postanowił, że chce być chłopakiem Hayley. Uczucie pomiędzy nimi wydaje się rosnąć za szybko, w pewnym momencie czułam, jakby było ono trochę wymuszone i zbyt idealne, a mimo to nie zabraknie w nim kłótni i problemów, ale tych prawdziwych problemów, nie zaś pseudo dramatycznych. Bohaterowi muszą pracować razem na swój związek i jego przyszłość, co mi się naprawdę spodobało. Mogłabym powiedzieć, że to słodka relacja, ale według mnie w pozytywnym tego słowa znaczeniu, nie jest przesłodzona, nie gra głównych skrzypiec, a jest miłym dodatkiem.

Laurie Halse Anderson ma bardzo dobry styl bogaty w metafory, dzięki czemu z przyjemnością chłonie się te książkę, choć miejscami brakło mi bardziej obrazowego języka z większą ilością szczegółów. Dialogi pomiędzy bohaterami były zabawne i sprawiały, że na moich ustach pojawiał się uśmiech. Nie powiedziałabym, że jest to książka o wielkim ładunku emocjonalnym czy taka, która pozostawi nas w rozsypce, niewątpliwie jednak ma w sobie to coś, co nas dotyka.

"Bezlitosne ostrze pamięci" to bardzo dobrze dopracowana powieść młodzieżowa, zawierająca trochę akcji, dawkę humoru i szczyptę romansu w tle. Jest kilka mankamentów, do których mogę się doczepić, niemniej, jak już pisałam, czytanie sprawiło mi niemałą przyjemność i uświadomiło, czym jest PTSD. Uważam, że warto poznać bliżej Hayley oraz jej ojca i wspólnie z nimi przejść ich historię.



4 komentarze:

  1. Oo, brzmi naprawdę ciekawie. ^_^ Nakręciłam się jakoś na te książkę. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc zachęcam do sięgnięcia po nią :)

      Usuń
  2. Książka wydaje się całkiem ciekawa :) Duży plus za bohaterkę, która się nad sobą nie użala i jest bezczelna. Poza tym jestem ciekawa więzi pomiędzy Hayley a jej ojcem. Destrukcyjna i piękna? Brzmi interesująco. Jest tu również romans, więc chyba więcej mi do szczęścia nie potrzeba :) Jestem ciekawa PTSD i chętnie zobaczę, jak ono wygląda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, Hayley nie użala się nad sobą i za to duży plus, a jej więź z ojcem jest po prostu piękna. Jeśli będziesz miała okazję, zapoznaj się z tą ksiązką :)

      Usuń