Ród. Wiedźmy z Savannah - J.D. Horn

Cienkiej granicy pomiędzy rzeczywistością ludzi a światem demonów strzeże ród Taylorów, najpotężniejszych czarownic na południu USA. Gdy głowa rodziny umiera w tajemniczych okolicznościach, ktoś musi zająć miejsce lidera i powstrzymać zło, które zaczyna przenikać do miasta… Mercy Taylor jako jedyna z rodu nigdy nie dysponowała magicznymi mocami. To ona jednak wyciąga czerwony los, który naznacza ją jako wybrankę. Co się za tym kryje? Jak zareaguje jej siostra, Maisie, która dotychczas wydawała się faworytką? I dlaczego narzeczony Maisie nagle nie może oderwać wzroku od Mercy?

Podchodziłam do tej książki z pewnym dystansem. Opis mnie zachęcił, ale motyw wiedźm i czarownic, nieco już oklepany, według mnie nie cechuje się nadzwyczajną oryginalnością i nie oczekiwałam po tej książce cudów. Dostałam ją jednak w swoje rączki i po pierwszych stronach pomyślałam sobie, że nie będzie tak źle. 


Może zacznę od tego, czego najbardziej się obawiałam, a okazało się miłym zaskoczeniem. "Ród" ma swój własny klimat. Autor świetnie obrazuje miasteczko Savannah, pozwalając przenieść się w sam środek skwarnego i wilgotnego południa do rodziny Taylorów utrzymującej ład i trzymającej demony w ryzach. Tu otrzymujemy normalne życie, które jest otoczone magią, a nie na odwrót. Sama magia została przedstawiona w wyjątkowy i naprawdę ciekawy sposób. J. D. Horn wprowadził nowe spojrzenie na pewne elementy, które mnie urzekły. 

Mercy poznajemy jako 21 letnią kobietę. Jako jedyna z rodu nie ma mocy, żyje bez rodziców i ciągle w cieniu swojej idealnej siostry, a sprawę komplikuje fakt, że jest zakochana w jej narzeczonym. Jednak co urzekło mnie w postaci Mercy to to że działa i myśli, ale tak prawdziwie, ciągle walczy między własnymi emocjami i pragnieniami, choć zdarza jej się popełniać błędy, jednak próbuje je naprawić. Cieszę się, że nareszcie mogłam odpocząć od nastoletnich bohaterek, które były na etapie dorastania i czytać z punktu widzenia kogoś takiego jak Mercy. 

Pozostali bohaterowie także byli świetnie wykreowani. Cała rodzina Taylorów zasłużyła na chwilę uwagi i nie można przejść wokół nich obojętnie, a co najważniejsze wszyscy mają niepowtarzalne moce. Te wyraziste postacie odkrywające przed nami swoje historie na kolejnych kartach powieści. Każda z nich jest postacią z krwi i kości i z ręką na sercu powiem, że w tej kwestii nie mam autorowi nic do zarzucenia. 

Co do samej treści. "Ród" ma naprawdę wciągająca historię i nie sposób się od niej oderwać, jednak nie jest ona do końca sprecyzowana i trudno określić wokół czego się kręci. Czyta się szybko, nawet nie zauważyłam, kiedy przeszłam przez te 300 stron, choć przyznam się, że końcówka lekko mnie spowolniła. Książka jest pełna tajemnic i kiedy wyjaśniana jest jedna z nich, na horyzoncie pojawia się kolejna. J. D. Horn wodzi za nos i prowadzi tak, jak tylko chce. Jeśli chodzi o wątek romantyczny to nie gra on głównych skrzypiec i został odsunięty na nieco dalszy plan. Mam co do niego kilka zastrzeżeń, ale zostawię je dla siebie. 

Tak fajnie, fajnie, wypadałoby powiedzieć coś jeszcze o negatywnych stronach. Zdecydowanie nie podobała mi się mnogość dialogów, które zabierały miejsce opisom, co skutkowało pewną nieproporcjonalnością i w pewnym stopniu "Ród" mogłabym nazwać jednym wielkim dialogiem zamiast książką.

Podsumowując, "Ród" jest całkiem niezłą pozycją. Posiada wachlarz zalet i z pewnością zaskarbi sobie wielu czytelników. Według mnie to dobry wstęp do kolejnych części, ale mogło być lepiej. Czytając, miałam wrażenie, że nie wykorzystano całego potencjału i po cichy liczyłam na coś więcej, ale żeby nie było, nie jestem zawiedziona i nie uważam, żeby książka była zła.
7/10

Swoją drogą, czy nie uważacie, że nasza okładka jest obłędna? Przyciąga oko, prawda? *.* Z pewnością ładniejsza od oryginalnej :D

13 komentarzy:

  1. Zgadzam się w 100%. Książka całkiem całkiem ale jednak właśnie mogłoby być lepiej! Mam nadzieję że kolejna część będzie o niebo lepsza :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Po innych recenzjach jakoś nie byłam przekonana do tej książki, ale chyba po nią kiedyś sięgnę, choćby i dlatego że następne części mogą się okazać lepsze ;) Akurat czytać o czarownicach to lubię ^^
    Okładka jest przecudowna *-*!Znacznie lepsza od oryginału

    cityofdreamingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałabym przeczytać, lubię tę tematykę. ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam, ale kilka osób mi ją polecało, więc kiedyś może przeczytam :)
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak definitywnie Polska okładka jest lepsza! Jakbym zobaczyła tamtą to z pewnością po nią bym nie sięgnęła.
    Co do książki, to mam ją w planach, jednak posiadam pewne wątpliwości, co do niej.

    OdpowiedzUsuń
  6. No, niekoniecznie. Nie przepadam za okładkami z fotografiami jakiś modeli. Wyjątkiem jest chyba "Tak krucho" Tammary Webber - nawet szukałam w Google, jak nazywa się ten chłopak z okładki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? O.o Jesteś chyba jedną z niewielu :D A tak swoją drogą, to jak nazywa sie ten chłopak?

      Usuń
  7. Okładka jest tajemnicza.. też uważam, że dużo lepsza od ogryginalnej :P A co do książki, przez jakiś czas miałam wielką ochotę ją przeczytać, ale potem jakoś o niej zapomniałam.. Obecnie, mam juz wakacyjne lektury, ale w wolnym czasie na pewno do niej wrócę i przekonam się, czy moja opinii choć trochę będzie zbliżona do Twojej.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Polska okładka jest zdecydowanie lepsza! ;)
    Jednak chyba nie za bardzo ciągnie mnie do tej książki.
    http://alejaczytelnika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka mnie wciągnęła i z chęcią poznam dalsze losy :)
    http://ksiazkomania-recenzje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie książka urzekła i nie mogę się już doczekać dalszych losów Mercy :)
    A co do okładki, nie mogę się nie zgodzić - nasza jest zdecydowanie ładniejsza od oryginalnej.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo mnie zaintrygowałaś :)

    Pozdrawiam, Insane z przy-goracej-herbacie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Ta książka może okazać się naprawdę dobra! Jakby tylko zobaczę ją gdzieś w księgarni natychmiast kupię :)

    OdpowiedzUsuń