Zagubieni książęta - Garth Nix

Nadludzka siła. Nieśmiertelność. Miano Księcia Galaktycznego Imperium. Czy można marzyć o czymś więcej? Gdy Kemri zostaje wybrany na Księcia, szybko przekonuje się, że Książęta są w ciągłym niebezpieczeństwie. Kto jest dla nich największym zagrożeniem? Inni Książęta. Każdy marzy o tym, by zostać Imperatorem. Najprościej osiągnąć to, zabijając lub dyskwalifikując najgroźniejszych konkurentów w drodze do władzy. Jak wszędzie i tutaj obowiązują zasady, ale zasady można przecież nagiąć, a nawet złamać. Kemri jako zdolny uczeń zostaje wciągnięty do tajnej organizacji, dbającej o sprawy Imperium i wysłany na misję specjalną. 

Po Starym Królestwie Garth Nix rozkochał w sobie wielu czytelników i myślę, że to własnie oni mogą być zainteresowani "Zagubionymi książętami", z tym że to z pewnością są inne klimaty.
  
Z opisu nie zapowiada się nic, z czym by się jeszcze nie zetknięto. Walka o władzę, o tron, tyle że zamiast w naszym wymiarze, walka toczy się w galaktyce, a na miejscu koni i mieczy znajdziemy statki kosmiczne i broń nie z tej ziemi. I tak oto można by spodziewać się czegoś wyjątkowego i niespotykanego, ale jeśli mam być szczera, to jakoś nie potrafiłam znaleźć czegokolwiek, co by mnie w jakikolwiek sposób zachwyciło. 

Sama fabuła być może i byłaby ciekawa, ale miałam wrażenie, że to już wszystko gdzieś było. Zupełnie jakbym czytała zlepek kilku historii, ale na szczęście w całej tej składance pojawi się coś od samego autora, co pozwala nieco wyodrębnić tę książkę na tle innych. Poza tym jest to powieść do pewnego stopnia przewidywalna, co nie zmienia faktu, że akcja jest płynna i ciągle coś się dzieje. 

Garth Nix wie, o czym pisze. Liczne opisy tego, jak funkcjonuje międzygalaktyczny świat czy nowej technologii, a także spraw politycznych pomagają zobrazować i nadać kształtów tej historii. Niestety niesie to za sobą konsekwencje. Po pierwsze cierpi na tym dynamizm, ciężko stworzyć napięcie i dobrą atmosferę. Po drugie, bohaterowie są dosyć słabo zarysowani, niewiele o nich wiemy, a sam Kemri wydaje się odległy. Nie możemy go lepiej poznać; nie wiemy praktycznie nic o jego uczuciach, nie podejmuje on wiele decyzji, ponieważ w większości przypadków zostaje zmuszony do konkretnych działań wywołanych przez otoczenie. Dodatkowo ma w sobie taką typową książęcą aurę - wywyższa się, jest pełen dumy i nie zwraca uwagi na innych, co może zniechęcić część czytelników. 

"Zagubieni książęta" są napisani zgrabnym językiem, charakterystycznym dla gatunku science fiction, i z początku może być problem z odnalezieniem się w całym tym rozgardiaszu. Jednak później wszystko staje jaśniejsze i bardziej przejrzyste. Garth Nix wykazał się nie lada wyobraźnią, opisując nowe technologie, swoją drogą niezwykle interesujące, oraz liczne statki kosmiczne i układ międzygwiezdny. Pod tym względem jestem bardzo zadowolona. To coś intrygującego, na poziomie, ale jednocześnie niezbyt skomplikowanego, tak by każdy mógł się połapać, nie mecząc się przy tym.

Podsumowując, "Zagubieni książęta" mają swoje wady i zalet, i ciężko jednoznacznie stwierdzić, czego jest więcej. Czuć tu niewykorzystany potencjał, mogłoby być o wiele lepiej, ale nie uważam, żeby była to strata czasu. Ostateczną decyzję każdy musi podjąć sam i zobaczyć na własnej skórze, jak odbiera twórczość Gartha Nixa.

5 komentarzy:

  1. Cała technologia i statki kosmiczne bardzo przypominają mi Gwiezdne Wojny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie nawet okładka kojarzy się z „Gwiezdnymi wojnami”! Więc mam odczucia podobne do Kasi. :) Pozdrawiam!

    www.majuskula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój chłopak się lubuje w takich książkach, więc mu polecę :)
    tfu, narzeczony - zawsze się mylę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś mnie do niej nie ciągnie. Może kiedyś przeczytam. Pozdrawiam i zapraszam do mnie
    zapoczytalna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka mogłaby być dosyć ciekawa, ale jej przewidywalność i to, że jest po prostu połączeniem kilku historii, chyba mnie zniechęciło ;)

    OdpowiedzUsuń