Dawca - Lois Lowry

Trudno znaleźć dziś dobrą antyutopię, która nie czerpie od pozostałych znanych nam pozycji albo przynajmniej wyróżnia się na tyle, że wybije się ponad inne, często dosyć szablonowe powieści. Właśnie dlatego najlepiej sięgnąć do nieco starszych utworów tego gatunku, będących przykładem i wspaniałą inspiracją dla współczesnych antyutopii.
O "Dawcy" dowiedziałam się niedawno i jedynie za sprawą przypadku. Dziwię się, że taka pozycja mogła zostać przeze mnie pominięta, zdawało mi się, że jestem lepiej rozeznana w temacie dystopii i antyutopii, szczególnie że została ona przeniesiona na duży ekran.

W społeczności, w której żyje Jonasz, wszystko jest idealne. Specjalnie dobrane kobiety rodzą dzieci, które trafiają potem do odpowiednich jednostek zwanych komórkami rodzinnymi. Każdy ma przypisanych rodziców i pracę. Nikomu nawet nie przyjdzie do głowy, by zadawać pytania. Wszyscy są posłuszni. Nie ma konfliktów, nierówności, rozwodów, bezrobocia, niesprawiedliwości... ani możliwości wyboru. Wszyscy są tacy sami.
Z wyjątkiem Jonasza.
Podczas ceremonii dwunastolatków dzieci z dumą przyjmują przydzielone im życiowe role. Ale dla Jonasza wybrano coś specjalnego. Ma rozpocząć szkolenie u tajemniczego starca zwanego Dawcą Pamięci. Jonasz stopniowo uczy się, że moc tkwi w uczuciach.


Rozpoczynając swoją przygodę z „Dawcą” sądziłam, że będę potrafiła oszacować lub przynajmniej założyć, w jakim kierunku posunie się historia, ale zostałam miło zaskoczona. W pewny momencie w ogóle nie wiedziałam, czego się spodziewać, co autorka mi zaoferuje. Być może było to spowodowane brakiem skonkretyzowanej akcji, niemniej jednak efekt był bardzo dobry i jestem z niego zadowolona. Przez kolejne wydarzenia można wręcz płynąć, są poprowadzone w jednym tempie, nie za szybko, nie za wolno i łatwo jest się w nich zatracić.

Lois Lowry przedstawia nam społeczeństwo, w którym każdy dorasta we własnej komórce rodzinnej, wykonuje określone czynności, by później obrać wyznaczone przez komisję funkcje. Wszyscy mają ustalone miejsce, własny przydział. Ludzie nie odczuwają strachu, tak właściwie to nie czują niczego za wyjątkiem bezpieczeństwa i spokoju. Dosyć intrygująco, prawda? W „Dawcy” podobało mi się stopniowe zagłębianie w nowy świat, powolne zanurzanie i poznawanie kolejnych warstw, tak, by ostatecznie coś pięknego i idealnego na naszych oczach zmieniło się w istny koszmar. Jestem naprawdę zaskoczona tym, jak wielkie wrażenie wywarła na mnie ta książka. Nieraz czułam obrzydzenie czy też niedowierzanie wywołane brakiem jakichkolwiek uczuć w społeczeństwie, by ostatecznie pozostać z pewnym uczuciem smutku.

Główny bohater to dwunastolatek, ale niech to nikogo nie zniechęca, wiek w żadnym wypadku nie umniejsza tej historii, wręcz przeciwnie, dodaje jej pewnego uroku. Opowieść Jonasza pozbawiona była schematyczności. To nie kolejna typowa antyutopia młodzieżowa historia, gdzie bohater samotnie walczy przeciwko całemu systemowi, a pomiędzy wydarzenia wpleciony jest mniej lub bardziej widoczny romans. W „Dawcy” jesteśmy po prostu obserwatorami szkolenia, jakie przechodzi Jonasz, jego brutalnego dojrzewania i powolnego przeniknięcia przez otaczający go świat.

Niewiele mam do zarzucenia, ale i pewne uchybienia się znajdą. Tyle tu wątków, które aż proszą się o rozwinięcie, o poświęcenie większej uwagi. Jednak niektóre z nich są tylko lekko wspomniane, rozbudzają ciekawość, niestety pozostają niewyjaśnione. Poza tym czas mijał zdecydowanie zbyt szybko, a szkolenie Jonasza opisano nieco oględnie, a to chyba ono miało być trzonem powieści. Historia, mimo że ogromnie wciągająca, kończy się błyskawicznie, pozostawiając po sobie uczucie niedosytu, a samo zakończenie zostawia niejasne uczucia.

Jeśli masz ochotę na antyutopię w nieco innym wydaniu, ponieważ przejadły Ci się już te nieco oklepane, to „Dawca” jest właśnie dla Ciebie. Książka może się wpasować zarówno w gusta młodszych czytelników, jak i tych starszych, nie ma tu ograniczenia wiekowego. Mi tylko pozostaje sięgnąć po kolejne pozycje spod pióra Lois Lowry i Wam również to radzę, bo naprawdę warto.

15 komentarzy:

  1. czytała dawce i mi też strasznie się podobała <3
    darcybetweenbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. "Dawca" bardzo mi się podobał, zarówno w wersji książkowej, jak i filmowej. Świetna historia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam ani o tym, ani świadomie jeszcze nie przeczytałam żadnej antytopii... Hmmm.. o ile sama książka mnie w pełni nie przekonuje, to po coś w takiej tematyce będę musiała chyba sięgnąć.
    http://drewniany-most.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Film był świetny, szczerze mówiąc nie miałam pojęcia, że jest na podstawie książki :P Z przyjemnością po nią sięgnę w przyszłości :D Dzięki za rozwianie wątpliwości i podzielenie się :D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam i zgadzam się z Tobą, że jest oryginalna, a wśród wysypu dystopii i antyutopii ciężko taką wyłowić. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Byłam bardzo ciekawa filmu od kiedy pojawiły się zapowiedzi, ale jak tylko dowiedziałam się, że jest na pod stawie książki, postanowiłam ją najpierw przeczytać. I tak do tej pory nie zrobiłam ani jednego ani drugiego. Muszę w końcu nadrobić zaległości :)
    Pozdrawiam MAW READS

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam od "Dawcy" od Anity z Book reviews i bardzo chciałabym przeczytać!
    Twoja recenzja tylko mnie w tym utwierdziła!

    OdpowiedzUsuń
  8. Antyutopie lubię, ale oczywiście te, które odbiegają od schematów. O Dawcy słyszałam sporo dobrego. Poza tym w tym miesiącu na moją półkę trafił Syn, czyli 4tom z tej serii. Nie wiem czy książkę można czytać oddzielnie, ale w każdym razie sięgnę po pierwszą część i zobaczę czy przypadnie mi do gustu:) Pozdrawiam!
    Ich perspektywy

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka chyba nie dla mnie, aczkolwiek dobra recenzja.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Słyszę o tej książce po raz pierwszy, a mimo to już teraz jestem nią mocna zaintrygowana... tym bardziej, że jest inna niż reszta. Przemyślę ;)

    Pozdrawiam
    ksiazki-inna-rzeczywistosc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakoś nie mogłam się wziąć za tą serie nie wiem czemu ;/ jeszcze kiedyś na pewno się za nią wezmę pozdrawiam ciekawa recenzja
    http://wiktoriaczytarazemzwami.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  12. Co prawda nie są to moje ulubione klimaty, ale może ta pozycja mnie do nich przekonana? Nie ukrywam, że zaciekawiłaś mnie, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Byłam w kinie na ekranizacji zaraz po premierze i wprost oczarowałam się tym filmem. Po książkę sięgnęłam od razu, gdy tylko dowiedziałam się, że jest przetłumaczona na Polski, jednak, o dziwo, wtedy mi się nie spodobała. Myślę, że niedługo przeczytam ją ponownie ;)
    Pozdrawiam, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
  14. Gdy przeczytałam, że głównym bohaterem jest 12 letni chłopiec nieco się zniechęciłam, ale widzę, że niesłusznie. Zwrócę uwagę na tę pozycję, bo jest tego warta :) a filmu nie oglądałam z czego się cieszę. Dzięki temu lepiej będzie mi się czytało książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Chciałabym kiedyś przeczytać Dawcę. ;) Teraz jeszcze bardziej mnie zaintrygowałaś tą jej nietypowością. ;) I nie wiedziałam, ze główny bohater ma 12 lat! Myślałam, że jest starszy! :o Szczerze przyznam, że nieco to mnie zniechęca, ale postaram się nie zwracać na to uwagi i i tak przeczytać tę pozycję. ^_^

    OdpowiedzUsuń