Lato koloru wiśni - Carina Bartsch

Pierwsza miłość na zawsze pozostaje w pamięci. Nikt nie wie o tym lepiej niż Emely, obdarzona odrobinę sarkastycznym poczuciem humoru studentka literaturoznawstwa. Szczerze cieszy się z przeprowadzki jej najlepszej przyjaciółki do Berlina. Nie wie jeszcze, że szalona Alex zamierza zamieszkać w mieszkaniu swojego brata, przystojnego bruneta, z którym Emely łączą niemiłe wspomnienia. Elyas siedem lat temu wywrócił życie Emely do góry nogami i od tej pory dziewczyna nienawidzi go z całego serca. Na szczęście wkrótce otrzyma romantyczny mail od tajemniczego wielbiciela.

Mam słabość do takich książek, typowych romansów. Mimo że potrafią czasem nieźle rozczarować, to ja uparcie wracam do tej tematyki, bo po prostu ją uwielbiam i daje mi chwilę wytchnienia i po cichu liczę na znalezienie tej jedynej, która zawładnie moim sercem.

Po prawdzie fabuła jest przewidywalna i nie dotyczy niczego konkretnego, a jednak jest w tej książce coś, co nie pozwala się oderwać i zmusza do dalszego czytania. Historia jakich wiele, ale okraszona takim humorem, że na mojej twarzy teraz pojawia się banan na samo wspomnienie. Trzeba przyznać, że autorka ma fantastyczne poczucie humoru, bo nie raz zdarzyło mi się wybuchnąć śmiechem. Pod tym względem przypomina mi nieco "Obsydian", więc jeśli komuś się spodobało, niech i tu spróbuje swoich sił. Carina Bartsch ma bardzo przyjemny styl, dzięki czemu w ogóle nie odczuwamy upływu czasu i te pięćset stron mija nam w błyskawicznym tempie. Sama byłam zdziwiona, że to już koniec.

Teraz przejdźmy do bohaterów. Będzie o czym pisać, oj będzie. Miałam wrażenie, jakby męska cześć miała zaskarbić sobie serca wszystkich czytelniczek, co prawdopodobnie się udało, a damska po prostu wywołać emocje, pomóc utożsamić się z nimi, ale tu chyba coś nie wyszło. 

Zacznę od przyjemności, czyli od Elyasa. To arogancki typ, pewny siebie, podrywacz, jednak wraz z rozwojem zdarzeń poznajemy jego drugą stronę - czułego i uprzejmego faceta, który zrobi wszystko, by zdobyć serce ukochanej. Jest w tym bardzo wytrwały i nieustępliwy, za co go podziwiam, patrząc na charakter Emely. Mogłoby się zdawać, że bohater jakich pełno w tego typu powieściach, mimo to Elyas zyskał moją sympatię i jestem pewna, że każda z nas chciałaby mieć takiego przy sobie.

Teraz może przejdźmy do Emely. Lekko (bardzo) fajtłapowata, niezbyt pewna siebie, sarkastyczna i, co najważniejsze, nie daje się złapać na czułe słówka Elyasa, którego uważa za skończonego dupka. Niezwykle podobały mi się ich rozmowy, pełne ciętego języka dialogi. Ale o ile na początku jeszcze rozumiałam zachowanie naszej bohaterki odpychającej Elyasa, to później jej zachowanie stawało się coraz bardziej irytujące. Nie raz miałam ochotę ją porządnie wytrząsać za tak podłe zachowanie względem chłopaka. Jest jeszcze Alex, najlepsza przyjaciółka, która na taką nie wygląda i według mnie myślała tylko o sobie, nie patrząc na dobro Emely. Mogę się jeszcze przyczepić do Luca, którego postać wydaje się taka oczywista, ale zostawię ten temat do rozmyślań dla innych.

Podsumowując, "Lato koloru wiśni" zapewnia nam sporo rozrywki i pomimo banalności losy bohaterów śledzi się z zaciekawieniem. Poza tym zakończenie zostawia taki niedosyt, zmuszając do sięgnięcia po kolejną część. Ja ze swojej strony polecam książkę, serwuje masę humoru i dobrej zabawy. Jesli ktoś lubi romanse, nie powinien się zawieść. 

8 komentarzy:

  1. Ja też lubię romanse, chociaż nierzadko się rozczarowuję, nie potrafię się oprzeć by sięgnąć po kolejny. O tej książce coraz częściej coś słyszę i już nawet mam ją zapisaną do przeczytania, więc prędzej czy później po nią sięgnę :) A dodatkowo Twoja pozytywna recenzja przekonuje mnie, że warto sięgnąć :)
    Pozdrawiam
    www.apteka-literacka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Romanse jednak mają siłę, która przyciąga. Ja rzadko potrafię się im oprzeć :) Polecam prędzej niż później, szczególnie że jest już druga część i nie trzeba czekać na kontynuację. Jak dla mnie warto sięgnąć ze względu na samo poczucie humoru autorki, bo dawno się tak nie uśmiałam przy ksiązce :)

      Usuń
  2. Rzadko sięgam po romanse. Zazwyczaj się na nich zawodzę, a bohaterowie bardzo mnie irytują. Po tę powieść z pewnością nie sięgnę, skoro główna bohaterka naprawdę denerwuje.
    Świetna recenzja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jeszcze to przemyślisz? Bohaterka może i irytuje, ale nie jest z nią tak źle, poza tym pełno tu poczucia humoru, więc masz gwarancję dobrze spędzonego czasu. Jestem pewna, że ze względu na Elyasa można tej książce wiele wybaczyć :)

      Usuń
  3. Jak romans to coś dla mnie :) Słyszałam już trochę o tej książce, ale skoro jest tak zabawna, jak piszesz to chyba jestem jeszcze bardziej nakręcona. Mam nadzieję, że niedługo po nią sięgnę, ale chcę jeszcze dowiedzieć się, jak wypada 2 część, tak dla pewności ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, zabawna to ona jest :) Ja na 2 chyba jeszcze sobie poczekam, brak funduszy doskwiera :(

      Usuń
  4. Uwielbiam takie historie! I uwielbiam Obsydiana, więc myślę, że ta powieść też mi się spodoba. :P Mam słabość do aroganckich typów, w nich zawsze najbardziej się zakochuję i... muszę zdobyć tę książkę. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och tak, aroganckie typy i mnie przyciągają, chociaż jak zauważyłam, coraz mniej kradnie moje serce. Moje wymagania najwyraźniej podskoczyły w górę :)

      Usuń